O nas

Ewa i Marcin. Od 9 do 17 Pani Key Account Manager i Pan Programista, a po pracy wspinaczkowi zapaleńcy, podróżnicze dusze i góroholicy. Na blogu polecamy fajne miejscówki blisko natury, ciekawe górskie szlaki i zapraszamy w najpiękniejsze rejony wspinaczkowe.

  • Home
  • /
  • Góry
  • /
  • Wejście na Krywań – opis szlaku

Wejście na Krywań – opis szlaku

Po poprzednim dniu i wejściu na Bystrą Ławkę, gdzie spotkaliśmy dosłownie garstkę innych osób, a większość drogi szliśmy sami, pełne parkingi pod Krywaniem nas zszokowały. Potem doczytaliśmy, że w weekend około 16 sierpnia organizowane jest narodowe wejście na szczyt (tzw. národné výlety). Nie mogliśmy sobie wybrać lepszego terminu… Co prawda byliśmy 2 dni po oficjalnym wejściu, ale sporo Słowaków zdecydowało się na dalsze świętowanie. W związku z tym na szlaku nie było pusto, tak jak lubimy najbardziej, ale za to mieliśmy szansę być świadkami bardzo podniosłej chwili, jaką było odśpiewanie hymnu Słowacji na szczycie.

Kilka ciekawostek

Krywań zajmuje ważne miejsce w życiu Słowaków oraz ma ciekawą historię. Oto kilka faktów:

  • ze swoja wysokością 2494 m n.p.m. zalicza się do czternastki szczytów Wielkiej Korony Tatr (szczytów wyższych niż 8000 stóp). Jest jednym z trzech szczytów (obok Rysów i Sławkowskiego Szczytu), na który prowadzi oficjalny szlak turystyczny.
  • przez wiele lat uznawany był za najwyższy szczyt Tatr. I nie bez przyczyny. Krywań posiada największą wysokość względna w całych Tatrach (1370 m z Trzech Studniczek)
  • wizerunek góry pojawia się na monetach jedno-, dwu- i pięcio-eurocentowych
  • pojawia się w hymnie narodowym
  • kształt krzyża, który stoi na szczycie Krywania znajduje się na fladze i godle Słowacji
  • od XV wieku na zboczach góry wydobywano złoto. Ze względu na wysokość i trudne warunki, a co za tym idzie niską opłacalność, zaniechano wydobycia w 1778 roku (1)
  • pierwsi zdobywcy góry są anonimowi, ale źródła mówią o tym, że byli nimi górnicy z tych właśnie kopalni
  • jest też o nim krótka legenda:

Po stworzeniu świata Pan Bóg wezwał do siebie najsprytniejszego anioła i polecił mu, by rozrzucił po świecie worek atrakcji przyrodniczych. Anioł, spełniając polecenie Boga, upiększał krainę po krainie, aż przyleciał nad tatrzańskie szczyty. Nie docenił jednak ich wysokości i podczas lotu zaczepił skrzydłem o jeden z nich. Worek napełniony atrakcjami rozerwał się i pod skaliste szczyty wysypały się przepiękne bystrzyce, jeziora, polany, łąki i lasy. Po dolinach rozbiegły się jelenie, kozice, świstaki, niedźwiedzie i wiele innych zwierząt. A szczyt, który znalazł się na drodze nieuważnego anioła, lekko się skrzywił. (2)

Szczegółowy opis naszej trasy

Trzy Studniczki

Samochód zostawiliśmy przy drodze niedaleko wejścia na zielony szlak w miejscu zwanym Trzy Studniczki. Jak pisaliśmy na początku było sporo ludzi i parking przy drodze 537 był pełny. Po chwili dochodzimy do drewnianych zabudowań oraz drogowskazu z tabliczką informującą, że czas wejścia na szczyt wynosi 3:45h.

źródło: www.mapa-turystyczna.pl

Idąc krętą ścieżką pokonujemy kolejne piętra roślinności górskiej: las, niższe drzewa jarzębiny, kosówkę, aż wreszcie dochodzimy do obszarów porośniętych trawą. Podejście jest żmudne. Na początku niewiele się dzieje, większość krajobrazów zakrywają nam nisko schodzące chmury. Po wyjściu z kosówki idziemy po kamienistej ścieżce, która w wyższych partiach zmienia się w chodnik ułożony ze skał. Szczyt Krywania majestatycznie wyłania się co jakiś czas zza chmur.

Ścieżka wśród kosodrzewiny
Tak blisko, a jednak tak daleko…
Czarujące krajobrazy

Mały Krywań

Po ponad dwóch godzinach docieramy do połączenia szlaków – zielonego i niebieskiego. Na górę prowadzi już tylko niebieski szlak. Według tabliczki do szczytu zostało nam 1:15h. W tym miejscu składamy też kijki trekkingowe, bo po raz pierwszy musimy użyć naszych rąk, żeby wygodniej i bezpieczniej wdrapać się wyżej. Przez dłuższy czas znowu idziemy po poukładanych skałach. Ścieżka biegnie przez zbocze Małego Krywania (2334 m n.p.pm), ale oczywiście można z niej zejść, żeby stanąć na jego szczycie.

Widok na Mały Krywań, a Krywań wciąż w chmurach

Dalsza droga na Krywań skupia w sobie wszystkie trudności trasy. Przede wszystkim dość trudno odnaleźć szlak, wzdłuż którego biegnie. Z uwagi na liczbę ludzi i ruch w dwóch kierunkach można znaleźć alternatywne przejścia. My często szliśmy obok szlaku. Zarówno pod górę, jak i z powrotem dało się naprawdę wygodnie poustawiać. Oczywiście konieczne bywa użycie rąk i szczególna uwaga na to, żeby nie obsunąć kamieni na osoby za nami. Ocenienie poziomu trudności jest bardzo subiektywne. Ze względu na nasze wspinaczkowe zamiłowania właśnie ten ostatni odcinek przyniósł nam najwięcej pozytywnych wrażeń. Skały układają się w bardzo wygodne stopnie i chwyty, więc poszło nam bardzo sprawnie. Samo wejście na szczyt było dla nas najbardziej ekscytujące, bo naszym oczom ukazał się jeden z najpiękniejszych tatrzańskich widoków.

W oddali Czerwone Wierchy i Kasprowy Wierch
Zielony Staw pod Krywaniem

Krywań

Miejsca na szczycie jest więcej niż np. na Rysach, więc mimo tłumu udało nam się znaleźć miejscówkę na uboczu ze wspaniałym widokiem na Tatry Wysokie. Część słowacką zasłaniały nam chmury, ale za to mogliśmy podziwiać część polską (Czerwone Wierchy, Kasprowy, wyłaniającą się zza chmur Świnicę). Chmury dość szybko się poruszały, więc co kilka minut mieliśmy przed oczami nowy krajobraz i na górze spędziliśmy prawie godzinę.
Idąc pod górę obawiałam się trochę o zejście, ale nie było się czym martwić. Korzystając z rąk i częściowo zjeżdżając na tyłku poszło mi dużo łatwiej niż się spodziewałam. Na powrót wybraliśmy szlak niebieski. Jest to dość długie zejście, ale trochę łagodniejsze niż szlak zielony, więc warto wybrać drogę w tym kierunku. Niedaleko Jamskiego Stawu szlak krzyżuje się z czerwoną Magistralą Tatrzańską, która stanowi ostatni odcinek naszej trasy. Do Trzech Studniczek mamy 1:20h łagodnego zejścia i wreszcie jesteśmy przy samochodzie.

Nasze wrażenia

W drodze na górę, gdzie totalnie nic się nie działo i mało było widać myślałam, że to moje pierwsze i ostatnie wejście na Krywań. Ale po odcinku szczytowym i widoku z wierzchołka zdecydowanie polecam ten szlak! Chciałabym tam wrócić 🙂

Co warto wiedzieć

  • przy wyjeździe na Słowację warto zadbać o ubezpieczenie! Akcje ratunkowe u naszych sąsiadów są płatne, a koszty niemałe. My korzystaliśmy z ubezpieczenia PZU wojażer.
  • Górskie pogotowie ratunkowe- tel. 18300
  • trasa zamknięta od 1 listopada do 15 czerwca
  • w 3 weekend sierpnia odbywa się narodowe wejście. Liczba osób jest w tym dniu limitowana (do ok. 500) ze względów bezpieczeństwa na szlaku

Jeśli szukasz informacji o noclegu, polecamy camping Rijo. Więcej w tym poście.

  1. https://gorydlaciebie.pl/wyprawy/krywan/krywan-warto-wiedziec/
  2. http://marekowczarz.pl/krywan-najpiekniejsza-gora-tatr-legendy-tatrzanskie/